|
Od ponad roku redakcja Fotoplenerow.eu ma swojego człowieka w przepięknej Norwegii. Nie zapomniał o nas, a także dalej oddaje się swojej pasji - fotografii. Zamieszczamy za jego zgodą artykuł z bloga, opisujący pierwsze wrażenia z tego pieknego kraju. Załączone zdjęcia są autorstwa Pawła - chyba że podpis mówi inaczej :-) Powitanie Norwegii przez Pawła, odbyło się w obecności dwóch innych naszych redaktorów - Ani Brzezik i Ksawerego Szykiedansa.
W końcu udało mi się trochę zebrać, bo od razu, jak tylko przyjechaliśmy do Oslo, ruszyliśmy na mini wakacyjny objazd po Norwegii. Najpierw odwiedziliśmy zabytkowy koścół typu Stavkirke w Heddal. 
Stavkirke to drewniane zabytkowe kościoły pochodzące z XI-XII w. Później ruszyliśmy w kierunku Lysefiordu, zjeżdżając niezłymi serpentynami do miejscowści Lysebotn położonej na końcu fiordu. Rano wstaliśmy, pogoda była nieciekawa, ale ruszyliśmy w dalszą podróż płynąc Lysefiordem. Prom zasuwał strasznie szybko i w ogóle wiało, ale udało się zrobić trochę klimatycznych zdjęć. 

Następnie udaliśmy się do Preikestolen, gdzie zostawilismy samochód i ruszyliśmy na 4-godzinną wędrówkę na słynną skałę, a raczej półkę skalną wisząca nad Lysefiordem. Droga dosyć ciężka, mokro, dużo kamieni, bez dobrych butów byłoby ciężko. W końcu doszliśmy na miejsce i oczywiście zrobiła się mgła.


Ale po jakichs 20 minutach przejaśniło się i mogliśmy podziwiać piękny widok na fiord. Wracamy robiąc po drodze sporo zdjęć i udajemy się do Bergen, gdzie przede wszystkim zwiedzamy zabytkowe drewniane stare miasto - Bryggen wybudowane przez Hanzeatyckich kupców. Bardzo klimatyczne miejsce, wąskie uliczki wyłożone drewnem, w wielu domach są sklepiki i restauracje. 
Poszliśmy też na targ rybny Torget gdzie kupiliśmy i zjedliśmy pyszne kanapki z łososiem. Później ruszyliśmy na wzgórze podziwiać panoramę miasta i zeszliśmy obejrzeć twierdzę Bergenhus. 
Następny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania kolejnego pięknego kościoła typu Stavkirke w Borgund, obejrzeliśmy też wystawę w muzeum znajdującym się obok.


Poźniej przemieściliśmy się kierunku lodowca Jostedalsbreen, dojeżdżając od południa od strony miescowości Gaupne. Zostawlismy samochod i ruszyliśmy zobaczyć lodowiec z bliska.
Droga dosyć ciężka, bardzo kamienista, łatwo się przewrócić, ale wrażenia pod dojsciu do lodowca - super. Olbrzymi niebieski jęzor, trochę przybrudzony na wierzchu robi wrażenie. Przy lodowcu jezioro, które ładnie dopełnia szeroką panoramę na lodowiec. 
Znowu się przemieszczamy i następnego dnia jedziemy na wycieczkę do słynnego Geirangerfjordu. Wrażenia rzeczywiście wspaniałe, wysokie ściany i przepiękne wodospady, między innymi słynne Siedem Sióstr.  
W drodze powrotnej przyleciały do nas mewy, które dawały się karmić z ręki - mieliśmy niezłą zabawę.  Nasza podróż trwa dalej. Po noclegu obok dużej ekipy harleyowców przejeżdżamy słynną drogą trolli i udajemy się na równie znaną drogę atlantycką, wijącą sie wśród fiordów i wysepek. Przemieszczamy się do Alesund, gdzie przeżywamy niezłą burzę z piorunami i dosyć późno udajemy się na zwiedzanie miasta. Wędrujemy uliczkami podziwiając kamienice zbudowane w stylu secesyjnym. Następnego dnia decydujemy sie na przejazd na wyspę Runde słynną z kolonii ptaków, między innymi słynnego maskonura, wyglądającego jak skrzyżowanie papugi z pingwinem. Niestety pogoda jest fatalna, strasznie leje, czekamy w kafejce i ruszamy jak się trochę przejaśnia. Widzimy sporo ptaków, ale niestety maskonurów nie ma. Znowu zaczyna padać, więc zmoknięci wracamy do samochodu. Następny dzień rozpoczynamy do zwiedzania Stavkirke w Lom, poźniej podjeżdżamy pod położone wysoko schronisko, bazę na wypady piesze w góry Jotunheimen, ale nie bylo tam specjalnie ciekawie. Ruszamy wracając w kierunku Oslo dużo ciekawszą widokowo drogą nr 51, przed dojazdem do domu podjeżdżamy jeszcze obejrzeć nieczynną już skocznię w Holmenkollen. Tak się skończyła nasza wycieczka. I troche o Oslo: Na spacer po Oslo wybraliśmy się w sobotę i w niedzielę. W sobotę poszliśmy objerzeć najbliższe okolice. W Sofienbergparken była impreza, grał całkiem fajnie zespół muzyczny, oczywiście częśc słuchała z bliska a reszta imprezowała, grillowała i piła piwko na trawce. Poszliśmy jeszcze do Toyenpark, ale było tam dosyć pusto. W niedzielę ruszyliśmy wzdłuż rzeki Akerselva, doszliśmy do pasażu przy Gronland, gdzie były fajne rzeźby, a przy samej rzece obok hotelu Radisson wiszą na linach nurkowie :)). Szliśmy obejrzeć argentyński żaglowiec ARA Libertad, dosyć duży 103 metry długośći, trzy maszty ale po drodze okazało się, że jest dzień otwarty na budowie nowego budynku opery w Oslo przy Nylandsveien, przy samej zatoce. Były tam straszne tłumy, ale rzeczywiście jest co oglądać, konstukcja naprawdę kosmiczna... Później ruszyliśmy dalej do Vippetangkaia, gdzie stał nasz główny cel, czyli piękny żaglowiec. Można było zwiedzać pokład, z czego oczywiście skorzystaliśmy. Zachęcam do obejrzenia zdjęć. Później udaliśmy sie jeszcze na krótko do twierdzy Akershus skąd był fajny widok na żaglowiec i zatokę. Idąc dalej na Aker Brygge widzieliśmy też dwa zabytkowe samochody. W koncu, dosyć zmęczeni wróciliśmy do domu. |