|
Panasonic Lumix DMC-G1 - Moje wrażenie |
|
|
|
|
Redaktor: Nguyen Bang Giang [MTF]
|
|
07.02.2009. |
|

Lumix G1 jest pierwszym dzieckiem świeżo promowanego systemu zwanego Micro Four Third (M4/3). Nie muszę chyba rozpisać bo jestem pewien, że każdy czytelnik powinien znać na pamięć z jakiej filozofii wywiódł ten nowy system. W skrócie powiem tylko, że aparaty tego systemu mają wymienną optykę (w standardzie Micro 4/3), podobnie jak w aparatach kompaktowych ich obiektywy mogą "sięgać" tak blisko płaszczyzny matrycy jak tylko ich konstruktorzy sobie marzą oraz, co jest może najbardziej interesujące, mają matryce o takich samych rozmiarach jak te, występujące w powszechnie znanych lustrzankach systemu 4/3. Kombinacja tych założeń skonstrukcyjnych ma zapewnić aparatom małe rozmiary i jakość zdjęć co najmniej tak dobrą jak mogą oferować matryce systemu 4/3. Niektózy twierdzą, że w M4/3 "usunięto lustro" przez co zyskuje się dodakową przestrzeń dla elementów optycznych. Nawet w ofertach niektórych sklepów Lumix G1 jest wymieniony w kategorii "lustrzanka" (bezlustrowa lustrzanka??!!). Moim zdaniem, tutaj niczego nie usunięto-no bo niby z czego mieli usunąć?. System powstał jak powstał, ze swoimi wadami i zaletami. Pytanie jest tylko, czy nowy system z oferowanymi jakością zdjęcia oraz jakością obrazu obserwacyjnego przybliży datę, kiedy lusterko odejdzie w historię? |
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: Andrzej Baciński [MTF]
|
|
02.07.2008. |
|
Dziękuję Wam serdecznie za wiele e-maili z komentarzami do moich artykułów. Przysyłajcie swoje uwagi i propozycje tematów, którymi mogę się zająć. Dziś zajmę się kilkoma sprawami poruszonymi w Waszych e-mailach. Dlatego też parafrazując „Wujek Dobra Rada” pozwoliłem sobie zatytułować niniejszy artykuł „Wujek Dobra Fota”
Jedna osoba mnie pytała o prowadzenie (zwane też panoramowaniem – nie mylić z robieniem panoram czyli sklejaniu kilku zdjęć w jedno większe). Z reguły fotografując szybko poruszający się obiekt chcemy użyć jak najkrótszego czasu naświetlania, aby obiekt nam nie uciekł. W efekcie dostajemy niezwykle nienaturalne zdjęcie – np. piłka tenisowa zawieszona w powietrzu jakby wisząca na niewidzialnych żyłkach. Brak ruchu mimo, że właściwym celem fotografii było ukazanie dynamicznego sportu. W wielu przypadkach mamy dwie możliwości: trzymać nieruchomo aparat przy stosunkowo dłuższym czasie naświetlania wówczas obiekt będzie lekko rozmyty, a więc w ruchu lub prowadzić aparat za obiektem – wówczas on będzie nieruchomy, a tło rozmyte. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Tachihara - fotografia wielkoformatowa dla początkujących |
|
|
|
|
Autor: Jakub Roguski [MTF]
|
|
01.07.2008. |
|
Wydawałoby się, że w dobie powszechnie królującej fotografii cyfrowej i galopującej miniaturyzacji, fotografia analogowa, a szczególnie wielkoformatowa to przeżytek. A jednak wciąż wielu fotografów preferuje tradycyjny materiał światłoczuły, a wielu z tych fotografów korzysta z fotografii wielkoformatowej. Dzisiaj, szczególnie dla młodych ludzi, fotografia wielkoformatowa to zjawisko całkowicie egzotyczne, wręcz kuriozalne. A przecież w początkach fotografii była tylko fotografia wielkoformatowa i to właśnie od niej wszystko się zaczęło. A ze względu na unikalne właściwości wielkiego formatu, prawdopodobnie ten rodzaj fotografii jeszcze długo będzie miał swoich zwolenników.
Pierwotnie kamera fotograficzna miała postać sztywnego pudełka, wyposażonego z jednej strony w prymitywny obiektyw, z drugiej w uchwyt przytrzymujący materiał światłoczuły w postaci płyty szklanej. Później, wraz z rozwojem samej fotografii, techniki i chemii, powstały aparaty z mieszkiem oraz materiały światłoczułe w postaci elastycznych błon. Aparaty z mieszkiem pozwoliły na manipulowanie geometrią układu film-obiektyw-obiekt, natomiast błony fotograficzne ułatwiły manipulowanie materiałem światłoczułym. Można zaryzykować twierdzenie, że od momentu powstania aparatów z mieszkiem oraz błon światłoczułych nic szczególnego już się w świecie fotografii wielkoformatowej nie zmieniło. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Wywoływanie slajdów? Bułka z masłem! |
|
|
|
|
Autor: Adaś Płaszczyca [MTF]
|
|
30.06.2008. |
 Provia 400 wywołana, wysuszona, zapakowana i nawet w międzyczasie poskanowana. Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Sądziłem, że przy pierwszym wywoływaniu uzyskam wynik może przyzwoity. Myliłem się. Slajd wyszedł doskonale, śmiem twierdzić, że żaden lab, z jakich do tej pory korzystałem nie dał takiej jakości. Uwadze polecam zdjęcie po lewej. Takiego nasycenia barw na Provii nie miałem nigdy. Faktycznie to co napisał Marek Madej w swoim „E-6 krok po kroku” jest prawdą – wołanie samodzielne daje naprawde doskonałe efekty. Resztę filmu, a raczej skanów z niego można zobaczyć tutaj. |
|
Czytaj całość
|
|
|
Autor: Andrzej Baciński [MTF]
|
|
15.06.2008. |
|
Jak już zwróciłem uwagę w poprzednim moim artykule, nasze uwarunkowania kulturowe związane z tekstem (czytamy od lewej do prawej i z góry na dół) powodują, że podobnie oglądamy obrazy i fotografie. Czy to coś oznacza dla autora zdjęcia? Oczywiście! To oznacza, że dwa zdjęcia będące swoimi odbiciami lustrzanymi nie są tak samo odbierane przez widza. Nie chodzi mi o to, że jedno lepiej, a drugie gorzej, ale po prostu – inaczej. |
|
Czytaj całość
|
|
|
|